wtorek, 12 sierpnia 2008

Psych

Każdy zna i lubi chociaż jeden serial w którym każdy odcinek jest prawie o tym samym. Każdy odcinek ma podobny schemat, osoby które w nim grają sypią podobnymi żartami a zakończenie od 10 minuty jest przewidywalne. Dla jednych takim serialem będzie "Świat według Kiepskich", dla innych "Oficer" a dla mnie takim serialem jest "Psych".



Shawn Spencer ze swoim przyjacielem Burtonem Gusterem niezmiennie bawią mnie od ponad roku. Niedawno rozpoczął się kolejny - trzeci już sezon tej komedii. Każdy odcinek opowiada historię "zlecenia" które mają rozwiązać nasi bohaterowie - detektywi. Shawn - główny bohater - obdarzony jest niewyobrażalnym zmysłem obserwacji, niesamowitą umiejętnością kojarzenia i składania faktów oraz niezawodną pamięcią fotograficzną. Co ma do tego tytułowe "jasnowidztwo"? Otóż wbrew pozorom niewiele. Widzimy co prawda całą paletę min, ruchów i bełkotu które wydawać się wszystkim mogą jako rzecz normalna kiedy towarzyszy ona rozmowom z duchami - my natomiast wiemy, że jest to tylko przykrywka. Wszystkie zagadki rozwiązują się dzięki błyskotliwemu umysłowi Shawna i może nieco mniej błyskotliwemu ale za to dużo bardziej racjonalnemu umysłowi Gusa.



W tle przewija się równie barwne towarzystwo. Mamy ojca Shawna, emerytowanego i nieco zgryźliwego policjanta który to wykształcił w synu wszystkie ponadprzeciętne zdolności. Mamy piękną policjantkę w której Shawn się podkochuje. Mamy zasadniczego i zawziętego porucznika który za wszelką cenę stara się ukrócić działalność naszej sympatycznej dwójki. Mamy panią komisarz która na wszystkim trzyma swoją rękę i przewija się (tylko w 3 sezonie) Pani Mama Spencer którą gra zagrała Cybill Shepherd :)



Reasumując ja prawdopodobnie będę się z nich śmiał tyle sezonów ile będzie trzeba. A dla wytrwałych którym udało się dotrzeć do końca tego tekstu BONUS.

środa, 6 sierpnia 2008

The Cleaner

Nie jest policjantem, nie pracuje w pomocy społecznej, nie jest bohaterem. Jest człowiekiem z powołaniem. Pomaga tym którzy potrzebują pomocy - hazardzistom, narkomanom, alkoholikom. Jest specem od uzależnień. Wie jak pomóc, wie jak poznać, wie jak zaradzić. Był kiedyś taki sam. William Banks pomaga bo zawarł pakt. Nie jak większość ludzi z diabłem tylko z Bogiem. Ma z Nim dość niespotykany układ, rozmawiają ze sobą jak z kolegą. Jeśli zachodzi potrzeba to Wszechmogący musi wysłuchać prośby o pomoc w odpaleniu wiecznie psującego się samochodu.



W "The Cleaner" jesteśmy obserwatorami historii człowieka który jest rozdarty między swoją rodziną a pracą której bez reszty się poświęca. Kiedy na normalnej amerykańskiej suburbii rano pod drzwi rzucają Ci gazetę - Williamomi rzucają ćpunkę która przedawkowała i którą trzeba odratować. Nie widzimy jednak rycerza na białym rumaku który bezinteresownie pomaga każdej zbłąkanej duszy wrócić na właściwy szlak. Banks za swoje usługi bierze pieniądze, oczywiście zdarzają się też roboty gratis, ale nie jest to reguła. Przychodzą przeważnie rodziny lub bliscy z prośbą o pomoc. Banks sprawdza grunt, przyjmuje zlecenie po czym wraz ze swoimi barwnymi współpracownikami z których każdy bez wyjątku ma swoją historię, bierze się za ratowanie.



Sposoby pomocy są różne - namawianie, straszenie czy odcinanie od źródła dostaw są tylko kilkoma spośród szerokiej palety możliwości którymi dysponują Cleanerzy. Ewentualnymi problemami z prawem nikt się nie przejmuje, komendant policji był kiedyś klientem Willa. Serial jest wzorowany na życiu Warrena Boyda który jest jednym ze współproducentów show. Niewiele mamy na rynku czy to naszym czy zagranicznym produkcji z przesłaniem. Do mnie taki sposób pokazywania problemów innych i tego czym takie problemy mogą się skończyć trafia. W filmach widzimy tylko ćpuna który kradnie od swojej matki biżuterie żeby dostać za nią narkotyki. Jest to scena, epizod, wyrywek całości. Tutaj każdy pojedynczy odcinek jest od pierwszej do ostatniej minuty poświęcony takiemu delikwentowi. Oczywiście głównym bohaterem pozostaje Banks i jego strona problemu. Producent - Tony Palermo, przedstawia nam nie tylko dane uzależnienie - heroina, karty czy seks. Stara się pokazać całe spektrum zarówno osób jak i problemów z którymi te osoby się borykają. Ćpun to nie tylko obdartus z dworca który daje sobie brudną igłą w posiniaczoną rękę. Ćpun to też pani domu która rano szykuje obfite śniadanie dla kochającego męża i gromadki ślicznych dzieci po czym łyka kilka tabletek i odlatuje do swojego świata aż do obiadu.



Całości dopełnia fajna gra Benjamina Bratta który jest cichym ale naprawdę dobrym aktorem. Na zagranicznych serwisach produkcja ta zbiera słabe opinie i słabe noty. Nie mam zielonego pojęcia czemu. Może za oceanem ciężej im oglądać to z czym mają do czynienia relatywnie częściej niż Jan Kowalski z Ustrzyk Dolnych. Ja w każdym razie polecam.