piątek, 18 lipca 2008

Flashpoint

Każde państwo ma swój GROM. Wszystkie te jednostki różnią się zakresem działań i tym jak bardzo te działania są zróżnicowane. Niektórzy odbijają zakładników, inni latają za Al Kaidą, część działa za liniami wroga a jeszcze inni walczą z kosmitami. Znajdą się pewnie i takie kwiatki które robią wszystkie te rzeczy na raz. Bez wyjątku łączy ich natomiast to, że kopią tyłki złym ludziom którzy uczciwym obywatelom nie dają spokojnie spać. Serial "Flashpoint" opowiada o jednej z takich jednostek o niefortunnie kojarzącej się w naszym kraju nazwie "SRU".

Strategic Response Unit jest kanadyjską jednostką szybkiego reagowania specjalizującą się w tym z czym zwykli policjanci nie dają sobie rady. Uzbrojeni po zęby w najnowsze urządzenia w dziedzinie unicestwiania i obezwładniania w kilka chwil stawiają się na miejsce zdarzenia. Pierwszy odcinek serialu pojawił się w sobotę 12 lipca na naszym wirtualnym rynku i nie zawiódł. Podchodziłem do niego oczekując typowej dla amerykańskich produkcji chęci pokazania jacy to jesteśmy wspaniali i możemy rozwiązać każdy nawet nierozwiązywalny problem. Okazało się, że ta kanadyjska tv-drama potrafiła wypośrodkować akcję i relacje widza z bohaterami. Nie mamy tu do czynienia z herosami, mamy do czynienia ze zwykłymi, chodź dobrze wyszkolonymi, ludźmi którzy mają normalne życia, problemy i rozterki.

Zastanawiam się czy serial będzie traktował o SRU jako całości czy każdy odcinek będzie poświęcony jednemu bohaterowi. Jeśli okaże się, że będziemy mieli do czynienia z głównym bohaterem dla którego reszta będzie ozdobą będę rozczarowany. Pozytywnie zaskoczył mnie też fakt, że bardzo niewiele mnie w tym serialu zirytowało. Np. to, że w akcji gdzie czarnym charakterem jest Chorwat z Lugerem w ręku policjanci mówią do siebie kodem. No cóż, może takie są procedury i tak faktycznie trzeba robić. Ja tam był krzyczał "strzelaj" zamiast "scorpio!" :)



Reasumując serial zapowiada się nieźle i warto poczekać na kolejny epizod który za wielką wodą już 18 lipca a u nas tradycyjnie dzień później.

Brak komentarzy: